Tak sobie wracamy z koncertu, głowa boli, ale staram się myśleć… Rościna wczoraj ratowała moje chore gardło przed przeforsowaniem i zaśpiewała za mnie większość tego co normalnie powinnam, a dziś… Od 6.00 prowadzi busa (hah za chwilę leci na swój koncert). Ania wczytuje mapę- kolejne najkrótsze rozwiązania trasy i nie śpi nawet kiedy śpi. Becia oczarowała urodą, mocnym głosem, luzem, ponętnym tańcem. Daniel wyglądał jak milion dolców i zarapował jak 2Pac. Pasażer zaczarował solówką, aż nie chciało mi się do rzeczywistości wracać. Szopa mimo potwornego bólu w klatce zagrał malował, bajerował … i nie dał po sobie poznać, ani ani, nawet nam! Jaca pozapinał, pownosił, pokoordynował, poprowadził i grał szybciej niż Kubica jeździł. A Kaczy? Nawet kiedy strzelił kiksa jego uśmiech przyćmił neony Darka. Kuba i Adaś techniczni „szybcy i wściekli” wyprzedzali usterki. A Bafan? Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, nawet kiedy nie ma na czym pracować nie poddaje się bez bicia… Rozglądam się… grają w gry, dyskutują, śpią, czytają (rzadko), ktoś krzyczy “staacjaaaaa”! To będzie już szósta hmmm, a zrobiliśmy dopiero 150 km… I wiecie co? Duma mnie rozpiera. Ekipa, z którą można nie tylko pielęgnować muzyczne pasje. Można im ufać i cieszyć zaangażowaniem, dobrym słowem i wsparciem od lat. To prawdziwy skarb i dowód na to, że przyjaźń w zespole to klucz, który pozwala przetrwać długie lata i ciężki czas. I śmiało to powiem: Mam najlepszy Team! Który wielbię i szanuję… I teraz tylko jedno pytanie mnie męczy… gdzie w tym roku pojedziemy na wakacje? Wilkowa
KASIA ROŚCIŃSKA – K8 [chórek]
Kiedy
ponad 10 lat temu usłyszałam jej głos pierwszy raz, po plecach jedna za drugą goniły się ciarki i tak mam do dziś. Kiedy śpiewa przejmujące solo w “Małym człowieku” czuję, że ten utwór nabiera prawdziwych kolorów! K8 stanowi trzon wokalny w zespole, muzyczna świadomość, talent i nieograniczone możliwości sprawiają, że czuję wsparcie wokalne, którego nikt jeszcze nie dał. Analizuje, pilnuje końcówek i gani za błędy, haha (mnie też) i angażuje się 100%. Kiedy przychodzi mi zaśpiewać z chorym gardłem wystarczy jedno mrugnięcie by wiedzieć, które dźwięki i rejestr „obsługuje”. Kasia wspiera mnie od najmłodszych projektów, słychać ją na „Unisono” i w najnowszym „Drugim razie”. Posiadaczka niezliczonych skarbów w torebce 20 cm na 20 cm, które zazwyczaj wszystkim ratują zdrowie lub wizerunek, a kiedy ustalamy np. czarne szpilki na scenę to bierze ze sobą 2 pary :-) Kasia oprócz muzyki pasjonuje się językami :-) W wolnych chwilach udziela korepetycji z angielskiego takim obibokom jak ja, a sama całkowicie zakochała się i utonęła w Hiszpanii i hiszpańskim. Wokalnie zdominowała cały Poznań. Wieczorami śpiewa w przytulnych knajpkach evergreeny, miedzy czasie hip-hop z Wolnym Band, Peją, DJem Deck i pop z Sonic Lake, Audiofeels. Sprawiała pieczę nad wokalnymi poczynaniami Agnieszki Włodarczyk i Aleksandry Jabłonki. Tego roku ukaże się jej pierwsza solowa płyta której jest 100% autorką i kompozytorką. Już nie mogę się doczekać jej koncertów! Na swoim koncie ma już 2 złote płyty ,Audiofeels „ Uncovered” oraz Peja „Solufka”, a jej filmy z wykonów biją rekordy oglądalności na YouTube. Pod jej nazwiskiem mogłabym długo pisać, ale powiem na koniec krótko: She’s the best!
Facebook – Kasia “K8″ Rościńska
BEATA ANDRZEJEWSKA – BECIA [chórek]
Becia przybyła z planety Szczecin. I zasila nasze koncerty znacząco acz nieregularnie… Lubi gotować, tańczyć i chętnie ”strzela z bazuki”. Zadziera wtedy nogę na głowę i… strzela. Jest najmłodszym członkiem ekipy (co nie ma nic wspólnego z wiekiem), ale do zaaklimatyzowania się wystarczył jej jeden wieczór :-)Beata jest wokalistką, ale przede wszystkim autorką tekstów i muzyki. Jest w trakcie nagrań swojego materiału, który będzie daleki od sztampowych popowych piosenek. Stale szuka, rozwija się, ale wierzę, że w końcu znajdzie i to będzie prawdziwy soulowy boom. Tylko ona mogła pomykać na MZcie przemalowanej na kość słoniową i tylko ona na pytanie “co się stało, że nie działa?” odpowiada “ja wiem co się stało! popsuło się” :-) Urok osobisty i energia w czystej postaci. Szuka chłopaka, który kupi jej Subaru Impreza i NIE! Nie jest siostrą Gosi Andrzejewicz!
DANIEL MOSZCZYŃSKI – DENI [chórek]
Wokalista, raper, autor genialnych tekstów, kompozytor, producent i przyjaciel. Daniela po przeprowadzce do Poznania poznałam pierwszego. Dzięki Niemu uwierzyłam, że mogę się zaaklimatyzować, siedzieliśmy obok siebie w Studium Piosenkarskim, śpiewaliśmy razem w różnych projektach, wpieraliśmy się, ale i tak czuję, że wewnętrznie zawdzięczam mu dużo więcej. Pamiętam jak przyniósł mi swoje piosenki i powiedział “Kaśka rób, twórz, działaj i rozwijaj się!”. I tak to w skrócie się zaczęło. Nasza przyjażń zaowocowała wieloma wspaniałymi utworami m.in. „Chwila”, “Życie jest jak gra”, „Złap muze” (hah, gdzie zdarzył mi się nawet epizod jazzowy) – pochodzące z płyty Wolny Band którego Daniel jest założycielem, autorem i producentem. Następnie “Unisono” i “Nie ma pięści” z mojej pierwszej solowej płyty „Unisono” gdzie usłyszeć możecie również jego nietuzinkowy rym i rap. A w domowej szufladzie mamy jeszcze mnóstwo utworów, które zamierzamy wspólnie dokończyć… Deni w kryzysowych momentach twórczych chętnie służy pomocą, bo sam pisze muzykę i teksty niekonwencjonalnej urody dla siebie oraz innych (m.in. Audiofeels). I rzadko mu się zdarza „tabula rasa”. Chętnie również mimo miliona swoich priorytetowych projektów (Terminal, Wolny Band, Engrama itd.) znajduje czas, żeby się z nami zobaczyć i od czasu do czasu pośpiewać na koncertach, dzięki Brachu! Najbardziej lubię jego teksty prawdziwe i pomysłowe, i kiedy rozpromieniony puszcza swoje nowe piosenki, kiedy „zawiesza” się bez kontaktu i w jednej chwili zmienia się w króla Juliana, youtubowego cygana lub „hardkorowego koksa”.
ŁUKASZ KACZMAREK – KACZY [gitara]
Niezwykły, zabawny, wyjątkowy, uśmiechnięty, trochę spóźnialski, szef wszystkiego co dotyczy studia, salki prób, nagrań, miksów i organizacji, bez którego nie byłoby niczego, szczególnie związanego ze mną. To właśnie Kaczy najbardziej poświęcił się realizacji moich muzycznych marzeń, bezinteresownie i bez przymusu. I to właśnie jemu w książeczce płyty „Drugi raz” poświeciłam najwięcej miejsca, bo dziękować jest za co. Kaczy poza miłością do gitary pasjonuje się pracą w studiu czego owocem są miksy naszych ostatnich produkcji. Na koncertach charakteryzuje się ukrytą obecnością, gdyż stanowi gitarę towarzyszącą. Kiedy jednak zagra solo serce pęka mi na wskroś i w każdym dzwięku słychać ogromną wrażliwość i uczucie. Oprócz tego dobry humor nigdy go nie opuszcza, „chętnie” opina cały zespół, „chętnie matkuje” nam dzieciom zagubionym we mgle. Z resztą nie ma co się dziwić kiedy jest się w takim wieku co najstarsze dęby w Polsce każdy szukałby schronienia w cieniu tej rozpiętej korony :-) A gdy pojawia się jakiś zespołowy problem każda para oczu pytającym wzrokiem patrzy właśnie na niego szukając odpowiedzi… czasem bezskutecznie :-) Gra w zespole Wolny Band, Cover Band, u Mateusza Rychlewskiego, jak i również duchem i pieniądzem wspiera moje poczynania :-) Wspólnie z Bafanem wybudował studio Escape, nasz drugi dom, gdzie możemy spotykać się głównie na imprezach urodzinowych oraz gdzie możemy dać ujście męczącym nas talentom. A… i niesamowicie tańczy irlandzkiego!
JACEK RYCHŁY [gitara]
Młody, jędrny i bardzo ambitny. Kierownik muzyczny tego bałaganu, którym jesteśmy. Czuwa nad każdym riffem gitarowym, nad każdym akcentem, węszy i szpieguje czy aby wszyscy dobrze paluszkami naciskają :-) Zawsze pała niezliczoną ilością pomysłów aranżacyjnych, merytorycznych i zawsze weryfikuje moje pomysły. Niestety nie na każde się zgadza… ale i tak uważam, że to lepiej! Jego profesjonalizm i perfekcyjność przejawia się na scenie i w muzyce, którą tworzy. Jest współzałożycielem i współtwórcą fenomenalnego zespołu Terminal, którego owocem jest płyta “Tree of lie”. Sprawdźcie! Jest współproducentem i autorem wielu piosenek zawartych na „Drugim razie”. A obecnie pracuje w studio Escape, gdzie wspólnie z Kaczym komponuje i nagrywa innych zdolnych i młodych. Jacek z natury nieśmiały, cichy i romantyczny potrafi zmienić się w “jesiotra balansującego na krawędzi”, zapaść w “turbo sen” i tańczyć jak “łasica”, a na scenie jest jedną z najbardziej żywiołowych osób, z resztą śmiem twierdzić, że to jakaś odmiana schizofrenii albo niezbadane ADHD. Jak twierdzi – jego wzmacniacz wcale nie musiałby mieć czystych brzmień… Do jego znacznych sukcesów pozamuzycznych zaliczyć można sygnowany ruch taneczny… Raczej słowami nie do opisania :-) Najbardziej lubię jak zagaduje o pogodzie i wybiera okazyjne prezenty ode mnie dla Kaczego haha :)
DAWID SZMATUŁA – PASAŻER [instrumenty klawiszowe]
Mój ulubieniec, mistrzuniu! Tata ślicznego Boryska, najprawdziwszy prawdziwek, zagoniony, raptus, wariat no, ale jedyny punktualny! Jego statyw- trzepak na klawisze zajmuje 1/3 sceny :-) A on sam… niegdyś 1/2 haha. Do tego stoi na półmetrowym podeście i zdecydowane przez to nie możemy zawiesić ekranu do wizualizacji :-) Ale Pasażer jest szczęśliwy i oddam wszystko żeby był taki zawsze! Słynie z opowiastek, anegdotek, trafnych uwag i… ”niezwykłego” języka podczas prowadzenia auta… Ale wróćmy do muzyki. Dawid słynie z przeszybkich solówek, ale jak przyjdziecie na nasz występ przekonacie się, że umie i szybko i wolno :-) Działa również w zespole Wolny Band. Ciekawostką jest, że umie zagrać wszystkie motywy muzyczne świata, od “Koziołka Matołka” po „Mission Imposible”. Najbardziej lubię jak wpuszcza mnie w maliny na koncertach grając w dobrej tonacji, ale inne akordy w dziwnych przewrotach przez co nie wiem gdzie jest raz i A! Lubię kiedy udaje groźnego grając na klawiszach i jak opowiada o swojej trzylitrowej „Megi” , jak skutecznie zwalczył „head down‘a” “pull up’em”.
MySpace – Pasażer
MySpace – Wolny Band
KACPER PIETRZYK – KACPERU [gitara basowa]
Kacpera poznałam na planie klipu do piosenki „Pierwszy raz”. Przyjechał wtedy z moim klipowym chłopakiem Grzesiem Dziamką, który jeszcze wtedy z nami bębnił. To Grześ poznał nas ze sobą i zwerbował do teamu, a Kacperu zaintrygował mnie osobowością, przyjacielskim nastawieniem i przede wszystkim talentem. Kiedy zagrał na basie nie miałam wątpliwości, że to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu, z czasem pokazał również, że przepięknie gra również na fortepianie i gitarze, multiii- full pakiet handsome max J. Choć nie ma łatwo, bo dojeżdżać musi na każdą próbę, nagranie, koncert 400 km z Kielc to nigdy nie daje po sobie poznać, że jest to dla niego uciążliwe. Choć i tak wszyscy wiemy że jest! Na razie nie udało mi się namówić go na przeprowadzkę do Poznania, ale może kiedyś? Kacperu zaraża pozytywną energią, jest zdecydowany, pewny siebie i zawsze pamieta o życzeniach urodzinowych. A kiedy patrzy tymi okrągłymi oczkami, to jestem w stanie spełnić (prawie) każdą jego prośbę :-) Na płycie “Unisono” zagrał w wielu utworach, a w projekcie „Drugi raz” również podziwiać możecie jego dźwięki. Poza tym gra w zespole Fresh & Funky i udziela się u K.A.S.Y. W wolnych chwilach dla przyjemności pracuje w sklepie muzycznym w Kielcach i pomaga niedoświadczonym przy zakupie nowych instrumentów :-) Lubię jak cytuje hity z YouTube lub polskich filmów (ma niesamowite zdolności narracyjne!), ale najbardziej lubię jego kolekcję różnokształtno-kolorowych czapek!
BARTEK CZERNIACHOWSKI – SZOPA [perkusja]
Szopa :-) Nasza Szopa! Choć Szopy nie ma ani na głowie ani nigdzie… i ciężko mi wyjaśnić skąd szopa, ale mimo wszystko Szopa niezwykły jest i trzeba mu to oddać. Również dojeżdżający z szamotulskiej osady, ale najszybciej dociera na próby i najbardziej punktualny z nas wszystkich. W zespole ostoja spokoju, przykład do naśladowania pod względem organizacji i profesjonalnego podejścia do każdego tematu. Należy mu się medal za opanowanie materiału w najkrótszym czasie. Od jakiegoś czasu Szopa na swojej perkusji nadaje nam bicie serca . Charakteryzują go wypolerowane na błysk blaszki i “prze-jedyneczki” haha… A jak się rozkręci to zatrzymać nie można. Jego poczynania „na garach” (nie mylić z kuchnią) sprawdzić możecie na płycie „Drugi raz” oraz w zespole Scarlet Hatchings. Lubi banany. To dla niego update’owaliśmy rider “garderoba” (woda, kawa, herbata i banany). Po zjedzeniu jednego rośnie mu afro- szopa i groovi jak Gerald Hayword. Ojciec przepięknej Marysi i mąż przezdolnej i zwariowanej Moni o wdzięcznej ksywce „Błoto” (o to też trzeba go zapytać…). Lubi nowości Apple’owe i przez niego zaraziliśmy się iGadżetami. Najbardziej lubię jak po kilkugodzinnej próbie, kiedy wszyscy marzą o łóżku, piwie, przerwie – mówi…”zagrałbym jeszcze” :-)
Scarlet Hatchings
Drum Craft
Osca4Drums
TOMEK BARANOWSKI – BAFAN [realizator dźwięku]
Bafan jest kapitanem tego okrętu, wypuszcza dźwięk z głośników, które trafiają wprost do Waszych uszu, śmiem twierdzić, że jest to najważniejsza osoba na koncertach. Tylko on dba o to byście słyszeli wszystkich wyraźnie, selektywnie i spójnie. Razem z Kaczym tworzą zgrany duet, szczególnie kiedy licytują się nawzajem na eBay’u i jeden podbija drugiego :-) Wspólnie opiekują się Escape’m i planują poszerzenie działalności. Bafan z muzycznego punktu widzenia jest perkusistą w wielu zespołach (Gabryś Fleszar, Natalia Safran, Alexandra, Lilith, Mairess, Escape) . Dlatego szczególnie dużą uwagę poświęca perkusji i brzmieniu stopki kiedy stoi za sterami jako akustyk. Dla Bafana nie ma rzeczy niemożliwych, jest wiecznym optymistą, złotą rączką i nigdy nie odpuszcza założonych celów. Uwielbia sport, koncerty Anastazji i Pink, zabawę do pierwszych promieni słonecznych i swoje wszystkie dziewczyny, żonkę Karolinę i dwie bajkowe córki… Lubię kiedy zaprasza nas do siebie, bo w swoim pięknym domu ma podziemne piekiełko, gdzie uskuteczniamy dzikie tańce, oglądamy koncerty i gramy w “Jengę”, a jego pies Badi śpiewa z nami budząc sąsiadów… Ale najbardziej lubię kiedy “koduje” i próbuje wyraźnie wypowiedzieć “jeden-jeden”, wtedy wszyscy wiemy, że to nie zmęczenie…
ADAM STASIŃSKI, KUBA NOWAKOWSKI [techniczni sceny]
Szybcy i wściekli :-) Dyskretni i czujni, piękni i młodzi, kochani i pracowici. To od nich zależy czy na scenie podczas koncertu wszystko się zgadza, to oni dbają o nasze bezpieczeństwo i komfort, to ich nikt nie widzi, a zawsze są i to im należą się również brawa uznania. Na scenie pojawiają się jako pierwsi, a schodzą ostatni. Technika, która usprawnia nasz załadunek, komfort pracy i wyraz wykonawczy. Ich największą pasją jest gitara i oboje sumiennie pracują na to by występować na scenie. Kuba “długowłosy surfer” jest pewny siebie, przebojowy i wysportowany. Jestem przekonana, że oczaruje świat tym bardziej, że jego marzeniem jest emigracja do Miami by grać, surfować i podrywać jasnowłose piękności. Na razie pozostaje mu ukończenie studiów i wyjazdy z nami :-) Adaś skromny, stonowany, trochę nieśmiały. Woli zatrzasnąć się w swoim świecie z instrumentem, ćwiczyć, pisać piosenki i godzinami dyskutować o muzyce. Lubię kiedy zaprasza nas na urodziny, wyglądamy wtedy jak jego ciotki i wujkowie :-)